Atak maczetą w Radomiu. Sąsiad niemal odciął dłoń kobiecie i uciekł za granicę

2026-07-29 8:04

Koszmar na jednym z radomskich osiedli. Mężczyzna zaatakował maczetą małżeństwo, które wracało do domu. W obronie męża stanęła żona – napastnik ciężko ją ranił, niemal odcinając dłoń. Sprawca zbiegł, a policja sprawdza, czy uciekł z kraju.

Maczeta leżąca na drewnianym blacie obok policyjnej metryczki dowodowej. O ataku w Radomiu przeczytasz na Eska Radom.
Autor: KMP Radziejów Maczeta - zdj. ilustracyjne

Do dramatycznych zdarzeń doszło w czwartek, 23 lipca, na jednym z radomskich osiedli. Młode małżeństwo podjechało samochodem pod dom, gdzie czekał już na nich sąsiad. Między sąsiadami wybuchła awantura, po której napastnik nagle sięgnął po maczetę.

Rzucił się z maczetą. Cios przyjęła żona

Jak wynika z ustaleń śledczych, napastnik celował w głowę mężczyzny, który zdołał się w ostatniej chwili uchylić, jednak cios w rękę przyjęła jego żona. Sprawca ciężko ją ranił, niemal odcinając dłoń.

– Z relacji pokrzywdzonych wynika, że sąsiad próbował uderzyć maczetą mężczyznę w głowę. Ten zdążył się uchylić, ale cios w rękę otrzymała kobieta. Sprawca praktycznie odrąbał jej dłoń – relacjonuje prok. Aneta Góźdź, rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Radomiu.

Poszkodowana została natychmiast przewieziona do szpitala, gdzie przeszła skomplikowaną operację. Lekarzom udało się przyszyć odciętą kończynę i przywrócić w niej krążenie.

Sprawca uciekł za granicę? Będą poszukiwania międzynarodowe?

Napastnik po brutalnym ataku uciekł i od tamtej pory ukrywa się przed wymiarem sprawiedliwości. Prokuratura i policja prowadzą intensywne poszukiwania oraz sprawdzają tropy wskazujące na to, że mężczyzna zbiegł do kraju, w którym wcześniej pracował.

– W przypadku potwierdzenia, że znajduje się poza granicami, no zostaną zainicjowane czynności poszukiwawcze międzynarodowe – zapowiada prokurator Aneta Góźdź.

Sprawa wywołała ogromne poruszenie wśród lokalnej społeczności. Mieszkańcy osiedla Wacyn nie ukrywają, że żyją w strachu i obawiają się o swoje bezpieczeństwo. Z ich relacji wynika, że napastnik w przeszłości leczył się psychiatrycznie, a ze szpitala miał wyjść niedługo przed tragedią. Wątek ten jest szczegółowo weryfikowany przez śledczych.

Prokuratura czeka obecnie na szczegółową opinię medyczną dotyczącą stopnia obrażeń, jakich doznała pokrzywdzona kobieta.

– Wstępnie postępowanie prowadzone będzie w kierunku spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu w postaci ciężkiego kalectwa – informuje prok. Aneta Góźdź.

Za taki czyn napastnikowi grozi kara od 3 do nawet 20 lat pozbawienia wolności.