Śledczy badają przyczyny śmierci 2 miesięcznego dziecka w jednym z mieszkań w centrum Radomia. Mieszkanie zdaniem policji było wychłodzone

2026-01-27 15:00

Śledczy z radomskiej prokuratury ​badają przyczyny śmierci dwumiesięcznego dziecka w Radomiu. Nieoddychające dziecko znalazła w niedzielę rano jego matka. Mimo reanimacji nie udało się go uratować. Śledczy zauważają, że w oknach mieszkania znajdował się szron, a woda w butelkach była zamarznięta

prokuratura

i

Autor: Wojciech Wójcikowski

W niedzielę służby zostały poinformowane, że w jednym z mieszkań w kamienicy przy ul. Sienkiewicza po godzinie szóstej matka znalazła niemowlę, które nie oddychało i było sine. Na miejsce przyjechało pogotowie i policja. Mimo podjętej reanimacji dziecka nie udało się uratować. Przedstawiciele służb zanotowali, że w mieszkaniu panował nieporządek i było bardzo zimno. Na razie śledczy nie chcą wskazywać co było przyczyną śmierci niemowlęcia. Na razie postępowanie prowadzone jest w sprawie, nikomu nie postawiono zarzutów. Na miejscu zabezpieczono butelkę z jedzeniem dla dziecka i dokumentację medyczną. 

W mieszkaniu okna były przymarznięte, na ścianach był szron. Woda w butelkach, które stały na jednym z regałów, również była zamarznięta. Przebywające w środku trzy kobiety powiedziały policjantom, że ostatni raz paliły w piecu kaflowym w godzinach wieczornych poprzedniego dnia, ale mimo to w mieszkaniu było bardzo zimno. Nie można jednoznacznie wskazać, co przyczyniło się do śmierci dziecka. Można rozważać, czy to była niska temperatura panująca w mieszkaniu, czy może u dziecka wystąpiły jakieś zmiany chorobowe, o których matka nie wiedziała - mówi Cezary Ołtarzewski 

Mikołajkowy Rajd Uśmiechu w Radomiu - 5. Edycja

 37-latka przyjechała z niemowlęciem pociągiem z Krakowa w odwiedziny do matki w Radomiu. Jak powiedziała policji, nie zdawała sobie sprawy z warunków, jakie były w mieszkaniu. Według niej dziecko było zdrowe, nie było na nic leczone. Matka karmiła je naprzemiennie piersią i butelką z mlekiem modyfikowanym. Ostatnio dziecko dostało jeść o godz. 3.00. Trzy godziny później kobieta chciała je ponownie nakarmić i wtedy odkryła, że jest sine i nie oddycha.