Tragiczny wypadek w Woli Bierwieckiej. Śledczy wznawiają czynności z kierownikiem pociągu

2026-07-01 9:53

Sprawa wypadku w Woli Bierwieckiej pod Radomiem wraca na wokandę prokuratorską. Po tym, jak w czerwcu przerwano przesłuchanie z powodu złego stanu zdrowia kierownika pociągu, dziś śledczy ponownie podejmą próbę wyjaśnienia okoliczności zdarzenia, w którym 17-letni Dominik stracił obie nogi i część dłoni.

Pociąg pasażerski wjeżdża na peron pełen ludzi. O wypadku w Woli Bierwieckiej przeczytasz na Eska Radom.
Autor: Ritu Manoj Jethani/ Shutterstock

Do dramatycznego wypadku doszło 14 lutego. 17-letni Dominik, próbując pomóc wysiąść kobiecie z wózkiem dziecięcym, został przytrzaśnięty drzwiami pociągu. Skład ruszył, a nastolatek wpadł w szczelinę między peronem a wagonem, co doprowadziło do tragicznych w skutkach obrażeń.

Przerwane przesłuchanie

Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Radomiu. 48-letni Marcin W., który pełnił funkcję kierownika pociągu, usłyszał zarzuty spowodowania wypadku w ruchu lądowym oraz narażenia pasażerów na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.

Podczas ostatniej próby przesłuchania, 9 czerwca, mężczyzna nie był w stanie odnieść się do zarzutów, a czynności z jego udziałem musiały zostać przerwane przez interwencję medyczną. Dzisiaj prokuratorzy mają nadzieję na finał tej części postępowania.

– Czynności z udziałem podejrzanego, które zostały przerwane w dniu 9 czerwca tego roku, będą kontynuowane najprawdopodobniej w dniu dzisiejszym po godzinie 11:00. Mam zapewnienie od obrońcy podejrzanego, że dziś zgłosi się do prokuratury i mam nadzieję, że uda je się przeprowadzić już bez komplikacji, jak ostatnim razem – przekazał w rozmowie z Radiem Eska prokurator Robert Bińczak z Prokuratury Okręgowej w Radomiu.

Wynik dzisiejszego przesłuchania będzie kluczowy dla dalszych kroków prokuratury. Dopiero po uzyskaniu stanowiska podejrzanego, śledczy będą mogli zdecydować o ewentualnych środkach zapobiegawczych.

Przypomnijmy, że niezależnie od postępowania karnego, wypadek w Woli Bierwieckiej badał również Urząd Transportu Kolejowego. Kontrola wykazała szereg nieprawidłowości po stronie przewoźnika, w tym błędy w obserwacji wymiany pasażerskiej przez obsługę pociągu.

48-letniemu Marcinowi W. grozi kara do ośmiu lat pozbawienia wolności.