Do dramatycznego wypadku doszło 14 lutego. 17-letni Dominik, próbując pomóc wysiąść kobiecie z wózkiem dziecięcym, został przytrzaśnięty drzwiami pociągu. Skład ruszył, a nastolatek wpadł w szczelinę między peronem a wagonem, co doprowadziło do tragicznych w skutkach obrażeń.
Przerwane przesłuchanie
Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Okręgowa w Radomiu. 48-letni Marcin W., który pełnił funkcję kierownika pociągu, usłyszał zarzuty spowodowania wypadku w ruchu lądowym oraz narażenia pasażerów na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia lub zdrowia.
Podczas ostatniej próby przesłuchania, 9 czerwca, mężczyzna nie był w stanie odnieść się do zarzutów, a czynności z jego udziałem musiały zostać przerwane przez interwencję medyczną. Dzisiaj prokuratorzy mają nadzieję na finał tej części postępowania.
– Czynności z udziałem podejrzanego, które zostały przerwane w dniu 9 czerwca tego roku, będą kontynuowane najprawdopodobniej w dniu dzisiejszym po godzinie 11:00. Mam zapewnienie od obrońcy podejrzanego, że dziś zgłosi się do prokuratury i mam nadzieję, że uda je się przeprowadzić już bez komplikacji, jak ostatnim razem – przekazał w rozmowie z Radiem Eska prokurator Robert Bińczak z Prokuratury Okręgowej w Radomiu.
Wynik dzisiejszego przesłuchania będzie kluczowy dla dalszych kroków prokuratury. Dopiero po uzyskaniu stanowiska podejrzanego, śledczy będą mogli zdecydować o ewentualnych środkach zapobiegawczych.
Przypomnijmy, że niezależnie od postępowania karnego, wypadek w Woli Bierwieckiej badał również Urząd Transportu Kolejowego. Kontrola wykazała szereg nieprawidłowości po stronie przewoźnika, w tym błędy w obserwacji wymiany pasażerskiej przez obsługę pociągu.
48-letniemu Marcinowi W. grozi kara do ośmiu lat pozbawienia wolności.