Do tragedii doszło pod koniec stycznia w kamienicy przy ul. Sienkiewicza w Radomiu. Matka znalazła niemowlę, które nie oddychało i było sine. Wezwane na miejsce służby medyczne i policja podjęły natychmiastową reanimację, jednak życia dziecka nie udało się uratować.
Drastyczne warunki w mieszkaniu
W lokalu, w którym przebywało niemowlę, panował przeraźliwy chłód i nieporządek. Okna były przymarznięte, a na ścianach zalegał szron. Na regale stały nawet butelki z zamarzniętą wodą. W środku znajdowały się trzy kobiety: 37-letnia wówczas matka z dzieckiem, jej siostra oraz babcia malucha. Policjantom tłumaczyły, że ostatni raz paliły w piecu kaflowym poprzedniego dnia wieczorem.
Dwumiesięczny Carlos znajdował się w gondoli wózka. Był ubrany w kilka warstw ubranek, czapkę, rękawice oraz kombinezon, a dodatkowo przykryty kocykiem i pokrowcem. Dzień wcześniej matka przyjechała z synkiem pociągiem z Krakowa. Jak twierdziła, nie zdawała sobie sprawy z panujących w mieszkaniu warunków. Maluch był karmiony naprzemiennie piersią i mlekiem modyfikowanym – ostatni posiłek dostał ok. godziny 3:00 w nocy. Zaledwie trzy godziny później matka odkryła tragedię.
Opinia biegłych i zarzuty
Kluczowe dla śledczych okazały się wyniki sekcji zwolnień i opinie biegłych. Ustalono, że matka naraziła dziecko na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia, pozostając z nim przez kilkanaście godzin w mieszkaniu, w którym temperatura oscylowała wokół 0 stopni Celsjusza.
– Biegli ocenili, że w wyniku tego u niemowlęcia doszło do rozwoju śródmiąższowego zapalenia płuc, a następnie do porażenia ośrodka oddychania i krążenia, spowodowanego wychłodzeniem organizmu, co skutkowało zgonem dziecka – informuje szef Prokuratury Rejonowej Radom-Wschód Cezary Ołtarzewski
Śledztwo zawieszone, matka poszukiwana
Choć prokuratura zamierza postawić 38-latce zarzuty narażenia na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia oraz nieumyślnego spowodowania śmierci, obecnie nie ma możliwości doręczenia ich podejrzanej. Po tragedii kobieta wyjechała z Radomia, a jej obecne miejsce pobytu jest nieznane. Z tego powodu śledztwo zostało formalnie zawieszone.
Za czyny, których zarzuty śledczy chcą przedstawić kobiecie, grozi kara od 3 miesięcy do lat 5 więzienia.