Las pod Radomiem jak zapałka
Sytuacja w lasach regionu radomskiego jest dramatyczna. Wilgotność ściółki w wielu miejscach spadła poniżej 10 procent. Co to oznacza w praktyce? Że mech i igliwie palą się szybciej niż gazeta. Przy takim stanie wysuszenia, pożar może wybuchnąć nawet od rozgrzanej rury wydechowej samochodu lub niedopałka rzuconego przy drodze.
Czego NIE ROBIĆ?
Strażacy i leśnicy apelują o rozsądek. Przypominamy, że w lesie i w odległości 100 metrów od niego obowiązuje bezwzględny zakaz:
• używania otwartego ognia,
• palenia tytoniu (poza drogami utwardzonymi),
• grillowania i rozpalania ognisk,
• wjeżdżania autami na drogi leśne.
Za złamanie tych przepisów grożą wysokie mandaty, ale stawką jest przede wszystkim bezpieczeństwo mieszkańców i tysięcy zwierząt.
Czy zamkną lasy pod Radomiem?
Zgodnie z przepisami, jeśli wilgotność ściółki mierzona o poranku będzie wynosić mniej niż 10% przez pięć kolejnych dni, nadleśnictwa (np. Radom, Kozienice czy Marcule) będą zmuszone wprowadzić okresowy zakaz wstępu do lasu. Na razie leśnicy monitorują sytuację, ale "czerwona mapa" zagrożeń nie pozostawia złudzeń – jest bardzo niebezpiecznie.
Widzisz ogień? Reaguj natychmiast!
Jeśli podczas spaceru zauważysz dym – nie czekaj, aż zrobi to ktoś inny.
1. Dzwonisz pod 112 lub 998.
2. Próbujesz określić lokalizację (szukaj numerów na białych słupkach granicznych oddziałów).
3. Uciekasz w bezpieczne miejsce (pod wiatr).
Bądźcie czujni! Pamiętajcie, że aż 90% pożarów lasów w Polsce to skutek nieostrożności lub celowych podpaleń przez człowieka.