"Dominik czeka na rosół babci". 17-latek poszkodowany w wypadku kolejowym w Woli Bierwieckiej dziś opuszcza szpital i rozpocznie rehabilitację!

2026-04-30 8:30

Po tygodniach dramatycznej walki o życie i zdrowie 17-letni Dominik Hołuj, ciężko ranny w wypadku kolejowym w Woli Bierwieckiej, opuszcza dziś szpital. Jego historia poruszyła całą Polskę – zarówno przez okoliczności tragedii, jak i skalę obrażeń oraz ogromne wsparcie społeczne.

DOMINIK HOLUJ

i

Autor: Fundacja podaruj dobro/ Materiały prasowe

Po 2,5 miesiącach walki o życie Dominik Hołuj dziś opuszcza warszawski szpital przy Saszerów. Jak mówi Prezes fundacji "Podaruj Dobro" Daniel Kocur - dziś całej rodzinie towarzyszą ogromne emocje.

- W końcu mamy ten długo wyczekiwany moment pozytywnej informacji, czyli wyjścia, a jednocześnie zakończenia pierwszego etapu, czyli pomocy przez szpital. Dominik bardzo się cieszy, że jedzie do domu. Zapytałem się go też, że pewnie czeka na rosół. Mówi tak, a szczególnie od babcia jak zrobi, więc  to na pewno jest duży optymizm płynący z tego, że będzie w domu, odpocznie z rodzicami. Rodzice też się, że chwilę będzie w domu. Ale to będzie taki dość krótki odpoczynek, ponieważ czeka Dominika bardzo specjalistyczna rehabilitacja.

Na początku maja Dominik uda się do specjalistycznej kliniki w Otwocku, gdzie zespół lekarzy specjalistów oceni skutki wypadku.

- Teraz zaczynamy drugi etap pomocy, w który nasza fundacja szczególnie się zaangażuje. Już z naszym gronem ekspertów, naszą taką radą ekspertów. Podzieliśmy działania i mogę powiedzieć, że  w pierwszym tygodniu maja Dominik będzie już jechał do Nowoczesnej Kliniki Rehabilitacyjnej i tam też przygotowałem ekspertów od oceny skutków wypadku, oceny dysfunkcji - celem takiego raportu, który nam pomoże później w doborze protez na najbliższe lata, ale też na całą przyszłość Dominika. Jeżeli wszystko pójdzie po naszej myśli i nie będzie nic nieprzewidzianego, to jest szansa, że w najbliższych miesiącach będzie dobór tych protez przynajmniej tych tymczasowych, pierwszych. Na razie nie możemy przespać momentu bez rehabilitacji, ponieważ tutaj jest potrzeba mocnej pracy z Dominikiem, z tkankami, z mięśniami, aby to wszystko się kształtowało do właśnie dobrego zaprotezowania. - tłumaczy prezes Fundacji "Podaruj Dobro" Daniel Kocur

Przypomnijmy. Do zdarzenia doszło 14 lutego 2026 roku na przystanku kolejowym w Woli Bierwieckiej. Dominik wracał pociągiem z Radomia. W trakcie postoju zauważył kobietę mającą problem z wyniesieniem wózka z dzieckiem i natychmiast ruszył jej na pomoc. Po wyniesieniu wózka na peron próbował wrócić do wagonu. Wtedy drzwi pociągu niespodziewanie się zamknęły, przytrzaskując mu rękę. Chwilę później skład ruszył. Nastolatek został wciągnięty pod pociąg i był ciągnięty przez kilkadziesiąt metrów. 

Dramat rozegrał się na oczach jego matki.

Walka o życie

Stan chłopaka od początku był krytyczny. Trafił do szpitala z rozległymi obrażeniami, gdzie przeszedł wielogodzinną operację ratującą życie. Następnie został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej. W kolejnych dniach lekarze nie dawali rodzinie dużych szans – doszło m.in. do ciężkiego zakażenia organizmu. Ojciec Dominika przyznał, że przygotowywano ich na najgorsze. Walka o życie nastolatka  trwała pierwsze tygodnie po wypadku, kiedy każda doba była decydująca.

Skutki tragedii

Lekarzom udało się uratować życie chłopaka, jednak obrażenia okazały się dramatyczne. Dominik stracił obie nogi oraz część prawej dłoni. Cała Polska zaangażowała się w pomoc: organizowano zbiórki, oddawano krew, a w krótkim czasie zebrano środki na protezy i leczenie.