Do skandalu doszło w marcu ubiegłego roku podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miejskiej w Radomiu, na której radni mieli przyjąć stanowisko w sprawie planów utworzenia Centrum Integracji Cudzoziemców. W pewnym momencie na sali pojawił się Robert Bąkiewicz z grupą towarzyszących mu osób, podszedł do stołu prezydialnego, a następnie wbrew regulaminowi zajął mównicę i odmówił jej opuszczenia. Sytuacja doprowadziła do szarpaniny ze strażą miejską, wezwania policji oraz przerwania obrad przez przewodniczącego rady Mateusza Tyczyńskiego, który później złożył doniesienie do prokuratury.
Pięć wątków i decyzja prokuratury
Jak poinformował szef Prokuratury Rejonowej Radom-Wschód Cezary Ołtarzewski, śledczy badali łącznie pięć wątków związanych z tym incydentem.
Dwa wątki umorzono wobec stwierdzenia, że czyn nie zawiera znamion czynu zabronionego – dotyczyły one bezprawnego zajęcia mównicy przez Bąkiewicza, odmowy jej opuszczenia, kierowania gróźb pod adresem radnych oraz stosowania przemocy lub gróźb wobec interweniujących funkcjonariuszy Straży Miejskiej.Trzy wątki umorzono z powodu niewykrycia sprawców – obejmowały one pomawianie radnych poprzez kolportowanie ulotek i plakatów mających narazić ich na utratę zaufania wyborców, naruszenie nietykalności cielesnej jednej z radnych poprzez jej oplucie oraz grożenie śmiercią innemu z radnych.
Polityczne tło sprawy
Nadzwyczajna sesja w Radomiu została zwołana na wniosek klubu radnych PiS. Na obrady przybyli posłowie tego ugrupowania z okręgu radomskiego, m.in. Marek Suski i Radosław Fogiel.
Zarówno parlamentarzyści, jak i Robert Bąkiewicz sprzeciwiali się tworzeniu Centrów Integracji Cudzoziemców – punktów, które z założenia miały stanowić miejsca informacyjne dla imigrantów przebywających w Polsce legalnie. Przekonywali oni jednak, że placówki te powstają z myślą o napływie osób w ramach paktu migracyjnego.