O nowych przepisach Minister Edukacji Narodowej Barbara Nowacka poinformowała wczoraj. Projekt przewiduje dwa wyjątki od zakazu – w postaci: zgody nauczyciela, uzasadnionej względami dydaktyczno-wychowawczymi oraz konieczności umożliwienia uczniowi korzystania z telefonu komórkowego lub innego urządzenia elektronicznego ze względu na chorobę lub niepełnosprawność. O reakcje spytaliśmy w jednej z radomskich podstawówek.
- Jestem za wprowadzeniem zakazu. Uczniowie się nie skupiają, to jednak rozprasza. Patrzą, czy przyszedł jakiś SMS, czy udało się przejść jakiś poziom w grze. Jednak wpływa to na koncentrację uczniów. Powoli ten zakaz zamierzamy stosować w szkole. Dostaliśmy od rady rodziców takie kieszonki, które będą zamieszczone w każdej sali i uczeń będzie miał na kieszonce numerek swój z dziennika i będzie tam wkładał telefon.Wychodzi po lekcji, z kieszonki wyjmuje telefon i na przerwie korzysta. Tak to wygląda na tę chwile. Natomiast od września nie będę w ogóle pozwalała używać telefonów. Poza tym, rodzice sami się zgłaszali i podnosili ten problem - mówi Sylwia Łyżwa dyrektor Publicznej Szkoły Podstawowej nr 28 w Radomiu.
Uczniowie co do nowych rozwiązań podchodzą sceptycznie.
- Rozumiem zakaz używania na lekcji, ale na przerwie czy na świetlicy powinny być dozwolone. Można zadzwonić do rodziców, albo sobie pograć i nam się wtedy nie nudzi - mówi Agnieszka, jedna z uczennic w podstawówce na Plantach.
Z danych zebranych przez resort edukacji, że problem uzależnienia od telefonów komórkowych dotyka 70 proc. nastolatków.
Zobacz galerie z prezentacji Mustanga dla radomskiej policji: