PKP PLK - Pociągi dziś wrócą na trasę Radom- Przysucha. Dlaczego na przejeździe w Sokolnikach zdjęto znak STOP?

Dziś w godzinach wieczornych zostanie przywrócony ruch pociągu na linii Radom- Przysucha. W miejscu gdzie w środę doszło do wypadku. Jak udało się ustalić PKP PLK wysłało do gminy Wieniawa pismo w którym prosi o zdjęcie znaku STOP na przejeździe w Sokolnikach.

Radiowóz policji i odgrodzony teren wypadku kolejowego w Sokolnikach. O przywróceniu ruchu pociągów czytaj w Eska Radom.
Autor: Sandra Białek- Pawłowska

Do wypadku doszło w środę. Jak wynika z nowych ustaleń ciężarówka wjechała na przejazd, mimo że sygnalizator działał i wskazywał czerwone światło ostrzegające przed pociągiem. Doszło do zderzenia. W wyniku wypadku wykoleiła się lokomotywa elektryczna oraz dwa pierwsze wagony składu, którym podróżowało co najmniej 114 osób, w tym troje członków załogi. Do szpitali trafiło 10 osób w wieku od 27 do 71 lat. Dwie z nich po opatrzeniu zostały zwolnione osiem nadal przebywa w szpitalach w Radomiu, Kielcach i Opocznie. Ofiarą śmiertelną wypadku jest 39-letnia mieszkanka okolic Lublina.

Na miejscu cały czas pracują służby. Jak informuje PKP PLK dziś przywrócony zostanie tam ruch pociągów. Będą się one poruszać po jednym torze. 

Pociągi wrócą w późnych godzinach wieczornych nocnych, tak aby od rana można było realizować proces przewozowy. Chodzi o o by mogły kursować już w kolejnym dniu od jutra w miarę rozkładowo. Ten odcinek będzie w tym miejscu jednotorowy. Na drugim torze nadal będzie trwało usuwanie skutków wypadku - tłumaczy Jakub Gil, dyrektor ds eksploatacji w PKP PLK. 

Armagedon na kolei

W internecie pojawiło się pismo wydane w lipcu gdzie PKP PLK zwróciło się o usunięciu znaku STOP na przejeździe w Sokolnikach. PKP PLK tłumaczy skąd ta decyzja. 

- O sygnalizowanie przejazdów określają właściwe przepisy prawa. Jest to rozporządzenie. W rozporządzeniu określono w jak gdzie instaluje się znaki stop. Znaki stop instaluje się tylko tam, gdzie nie ma innych urządzeń w stylu czyli sygnalizacji lub rogatek, które zabraniają wjazdu. Jeśli są takie urządzenia, to stop jest zbyteczny. Na tym przejeździe były zainstalowane sygnalizatory drogowe. W momencie zdarzenia wyświetlały czerwone światło. Powiem więcej, żaden stop nie pomoże, jeśli ktoś wjeżdża bezpośrednio przed pociąg rozpędzonym samochodem osobowym czy ciężarowym - tłumaczył dziennikarzom Jakub Gil. 

Śledztwo w sprawie wypadku prowadzi prokuratura. Postępowanie dotyczy nieumyślnego sprowadzenia katastrofy w ruchu lądowym zagrażającej życiu i zdrowiu około 120 osób oraz mieniu w wielkich rozmiarach, w konsekwencji czego zginęła jedna osoba, a kilka innych odniosło obrażenia ciała. Czyn ten jest zagrożony karą od sześciu miesięcy do ośmiu lat pozbawienia wolności.

Zobacz galerię z postępu prac na bulwarach nad Mleczną: