Prokuratura skierowała akt oskarżenia przeciwko byłemu proboszczowi z Kozienic. Chodzi o ponad 2,7 mln zł strat

2026-05-22 13:22

Milionowe straty, fikcyjne pożyczki na „inwestycje” i lewe faktury za remonty. Prokuratura Okręgowa w Radomiu skierowała właśnie do sądu akt oskarżenia przeciwko byłemu proboszczowi tamtejszej parafii. Kazimierz Ch. miał naciągnąć wiernych i kościół na gigantyczne sumy. Duchownemu grozi odsiadka.

Ksiądz z zarzutami

i

Autor: Shutterstock

Sprawa, która swój początek miała w zatrzymaniu duchownego w lutym tego roku, wchodzi w kolejny etap. Lista zarzutów, jakie usłyszał Kazimierz Ch., jest porażająco długa. Śledczy nie mają wątpliwości: duchowny uczynił sobie z zarządzania parafią stałe źródło gigantycznych, nielegalnych dochodów.

Fikcyjne inwestycje i „lewe” pożyczki

Z ustaleń prokuratury wynika, że Kazimierz Ch. bez wiedzy i zgody radomskiej kurii zaciągał prywatne pożyczki od kilkudziesięciu osób. Pod pretekstem pilnych inwestycji na terenie parafii, naciągnął ludzi na łączną kwotę ponad 1,5 miliona złotych (dokładnie 1 599 300 zł). Pieniądze oczywiście zniknęły.

To jednak dopiero wierzchołek góry lodowej. Prokuratura zarzuca byłemu proboszczowi, że bezprawnie przelał z konta parafii na rzecz osoby trzeciej ponad pół miliona złotych. Łączne straty, jakie z jego powodu poniosła kozienicka parafia, szacuje się na niemal 2,5 miliona złotych!

Przywłaszczył pieniądze innych księży i dotacje

W toku śledztwa wyszło na jaw, że Kazimierz Ch. nie oszczędzał nikogo – nawet swoich współbraci w sutannach. Prokurator zarzucił mu przywłaszczenie 20 tysięcy złotych na szkodę innego duchownego oraz ponad 46 tysięcy złotych należących do kolejnych księży.

Mało tego, w tle afery pojawiają się też pieniądze publiczne. Chodzi o 110 tysięcy złotych dotacji na remont instalacji elektrycznej i odgromowej w kościele. Były proboszcz miał użyć sfałszowanego dokumentu, aby rozliczyć te fundusze.

Ksiądz nie przyznaje się do winy. Co mu grozi?

Kazimierz Ch. został zatrzymany na początku roku. Podczas przesłuchań nie przyznał się do żadnego z zarzucanych mu czynów i odmówił składania jakichkolwiek wyjaśnień.

Prokurator zastosował wobec niego środki zapobiegawcze – były proboszcz ma zakaz opuszczania kraju i znajduje się pod dozorem policji. Sprawa trafiła już do Sądu Okręgowego w Radomiu. Za oszustwa i nadużycia finansowe na tak wielką skalę duchownemu grozi teraz od roku do nawet 10 lat pozbawienia wolności.