Śledztwo prokuratury jest prowadzone w sprawie spowodowania katastrofy w ruchu lotniczym skutkującej śmiercią osoby kierującej samolotem. Zadaniem śledczych jest zabezpieczenie miejsca zdarzenia - chodzi o obszar 20 hektarów. Ze względu na tak duży areał do pracy skierowano 14 prokuratorów wojskowych z Lublina i Warszawy. Przesłuchania i zabezpieczanie dokumentów prowadzone jest w jednostce w Radomiu i Krzesinach- macierzystej jednostki majora Krakowiana.
- W tej sprawie na tym etapie możemy stwierdzić, że została odnaleziona tzw. czarna skrzynka, czyli rejestrator lotu. Został on zabezpieczony przez przedstawicieli Państwowej Komisji Badania Wypadków Lotniczych Lotnictwa Państwowego. W najbliższym czasie zamierzamy przeprowadzić specjalistyczne badania z udziałem prokuratora z Warszawy. Nie wiemy jeszcze gdzie odbędą się te badania, najprawdopodobniej poza granicami Rzeczypospolitej. Na tym etapie nie mamy takich informacji, by doszło do jakiegoś działania osób trzecich, celowo ukierunkowanego na spowodowanie tej katastrofy - powiedział Piotr Antoni Skiba rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Dwa incydenty na radomskim lotnisku
Podczas konferencji rzecznik prasowy potwierdził, że przed katastrofą F16 w Radomiu doszło do dwóch innych incydentów z udziałem samolotów.
- Postępowania są w toku i są prowadzone w sprawie. Na tym etapie nie wiążemy ich z tą tragedią, do której doszło w czwartek - poinformował Piotr Skiba.
Zdaniem stacji Polsat News dwa incydenty na radomskim lotnisku miały dotyczyć samolotów: treningowego Orlik i transportowego Bryza.