Przypomnijmy. W piątek wieczorem oficer dyżurny otrzymał zgłoszenie dotyczące zderzenia pojazdów na ulicy Energetyków. Kierowca Forda nie zachował ostrożności i uderzył w tył Toyoty, której kierowca zatrzymał się przed sygnalizacją świetlną. Na miejscu policjanci z drogówki sprawdzili stan trzeźwości kierowców i badanie 35-letniego kierowcy Forda wykazało około 2,5 promila alkoholu w organizmie. Dodatkowo mężczyzna ma cofnięte uprawnienia do kierowania pojazdami i jest poszukiwany do ustalenia miejsca pobytu. Nietrzeźwy kierowca w aucie przewoził dwóch pasażerów. Po prawej stronie siedział nietrzeźwy 33-latek, natomiast z tyłu był jeszcze 43-letni mężczyzna, który jak się okazało nie żył. Sekcja zwłok mężczyzny nie wykazała, by doszło do morderstwa.
Mężczyźni spotkali się dwa dni wcześniej, bo zamierzali podjąć pracę w jednym zakładzie. W piątek stawili się do pracy i po tym postanowili wspólnie spędzić czas na piciu alkoholu. Ten alkohol pili w różnych miejscach na terenie Radomia.Kierowca spożył cztery piwa plus niewielką butelkę wódki, natomiast dwaj pozostali cztery półlitrowe butelki na dwie osoby. Ten zgon prawdopodobnie nastąpił podczas jazdy na trasie z Jastrzębi na ulicę Energetyków w Radomiu. Wcześniej ten mężczyzna był w kontakcie słownym, poruszał się, rozmawiał z nimi. Podczas jazdy kierowca zauważył faktycznie, że ten pokrzywdzony w pewnym momencie osunął się na tylnej kanapie, ale pomyślał, że po prostu zasnął po spożyciu tego alkoholu - mówi Cezary Ołtarzewski prokurator rejonowy z prokuratury Radom- Wschód.
Kierowca prowadził pojazd mając 2,5 promila alkoholu we krwi dodatkowo nie posiada prawa jazdy. Usłyszał już zarzuty. Zastosowano wobec niego dozór policyjny.
Zobacz galerię z weekendu z nauką w Radomiu: